Poznajemy nowodworskie siatkarki: Katarzyna Jędrzejewska

NOSiR NDM

Katarzyna Jędrzejewska to nowa przyjmująca w szeregach NOSiR-u. Na siatkarskie parkiety wraca po dużych sukcesach w drużynach juniorskich. W ostatnim czasie odbyła przymusową przerwę spowodowaną kontuzją kolana. Kasia mimo tego jest osobą bardzo optymistycznie nastawioną do życia. Sprawdźcie zresztą sami!

Od czego zaczynasz dzień?

Dzień zaczynam od z wyłączenia budzika, chociaż czasem sprawia to duży problem i oczywiście zjedzenia śniadania.

Najmniej i najbardziej lubiany przedmiot w szkole i dlaczego?

Najmniej lubiana była matematyka. Chyba nawet z wzajemnością. (śmiech) Najbardziej oczywiście lubiłam zajęcia sportowe, czyli WF.

Kino czy teatr?

Zdecydowanie kino! W teatrze nikt mnie nigdy nie widział.

Koncert Zenka Martyniuka, AC/DC czy wyjście do Opery?

Koncert Zenka Martyniuka! Ostatnio nawet byłam. (śmiech)

Ulubiona książka?

Ulubionej książki nie mam, rzadko kiedy czytam. Wolę obejrzeć film.

Ulubiony film?

Jest ich sporo, ale taki który przychodzi mi do głowy w pierwszej chwili to „Szybcy i Wściekli”. Wszystkie części, a z romantycznych to „Zanim się pojawiłeś”.

Interesują Cię jakieś inne sporty poza siatkówką?

Od zawsze interesował mnie sport. Starałam się próbować każdą nową dyscyplinę, gdy tylko nadarzała się okazja.

Jesteś piratem drogowym, czy raczej jeździsz bezpiecznie?

Jak ruszam to tylko z piskiem opon. (śmiech)

Wymarzony samochód?

Szybki, wściekły i sportowy, a najlepiej czerwone Porsche. (śmiech)

Bawię się póki mogę, czy raczej oszczędzam na przyszłość?

Bawię się póki mogę. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie podobnie.

Najlepsza inwestycja w Twoim życiu?

Pierwsze buty do siatkówki.

Gdybyś nie była siatkarką, byłabyś…?

Pewnie coś związanego ze sportem, może dalej trenowałabym biegi.

Gdzie na wakacje?

Wszędzie byle było ciepło. Najlepiej do Hiszpanii.

Do you speak English?

A little bit. (śmiech) Wolę jednak mówić po polsku. (śmiech)

Słowa drugiej osoby, które najbardziej zapadły Ci w pamięć?

Słowa wsparcia od wszystkich bliskich, którzy byli przy mnie po tym jak doznałam bardzo poważnej kontuzji kolana.

Największe marzenie pozasportowe?

Wielki dom z ogrodem i wspaniała rodzina.

Masz jakieś przedmeczowe zwyczaje, rytuały?

Tak, ale wolę ich nie zdradzać. Przede wszystkim staram się skupić wyłącznie na meczu i nie myśleć o niczym innym, co by mogłoby mnie rozpraszać.

Dzień meczowy – święto, czy normalka?

Zdecydowanie święto. Po roku przerwy w grze bardzo mi tego brakuje.  Nie mogę się doczekać pierwszego meczu i wszystkich emocji, które wtedy towarzyszą.

Żarty w szatni?

Oczywiście że tak, śmiech to zdrowie, więc trzeba się śmiać. (śmiech)

Kto jest największym dowcipnisiem w drużynie?

Myślę, że Mariola Chudy.

Największy dowcip jakiemu uległaś?

Na pewno się jakieś zdarzały. Konkretnego teraz nie pamiętam. Mimo wszystko ciężko mnie tak zaskoczyć, żebym się nabrała.

Plakat nad łóżkiem czy idol z telewizji?

Idol z telewizji, plakatów nad łóżkiem nigdy nie miałam.

Największa impreza po wygranym meczu?

Jakieś tam były. Ale co było w Vegas, zostaje w Vegas. (śmiech)

Największa pochwała, jaką usłyszałaś?

Każda z pochwał, którą otrzymałam była bardzo miła i obojętne czy była większa, czy mniejsza, to zawsze cieszyła i sprawiała, że czułam się doceniona.

Największa nagana, jaką zebrałaś?

Jakieś nagany zawsze się zdarzają, ale z każdej z nich wyciągam wnioski na przyszłość i staram się nie powtarzać błędów.

Twój najlepszy mecz w karierze?

Mecz w finałach Młodej Ligi w Krapkowicach. Moje dwa najlepsze mecze przed kontuzją.

Co powinnaś najbardziej poprawić w swojej grze?

Wszystko po trochu. Człowiek uczy się całe życie i zawsze będę dążyć do perfekcji.

Największa zaleta boiskowa?

Myślę, że każdy jakąś posiada. Według mnie moją zaletą jest spryt i niekonwencjonalne zagrania.

NOSiR to dla Ciebie przystanek w karierze, czy miejsce do rywalizacji o wyższe cele.

NOSiR to dla mnie miejsce do rywalizacji o wyższe cele i mam nadzieję, że w tym roku pokażemy na co nas stać. Awansujemy do I ligi, by rywalizować o jeszcze wyższą stawkę.

Gdzie widzisz siebie za kilka lat?

Hmm… to jeszcze zobaczymy, ale myślę że nadal na siatkarskich parkietach.