Poznajemy nowodworskie siatkarki: Aleksandra Balcerowicz

NOSiR NDM

Aleksandra Balcerowicz, to wieloletnia kapitan drużyny. W tym seżonie powraca do tej roli. Zapraszamy do bliższego poznania wychowanki NOSiR-u, w odpowiedziach na nasze pytania!

Od czego zaczynasz dzień?

Dzień zaczynam od małej kawy w czasie podróży do pracy.

Najmniej i najbardziej lubiany przedmiot w szkole i dlaczego.

Moją mocną stroną zawsze były języki obce. Najmniej lubiany przedmiot? Moim zdaniem największy wpływ ma tutaj prowadzący. Jeśli miałabym wybierać, to nie miałam szczęścia do nauczycieli chemii… a szkoda!

Kino czy teatr?

Ciężko porównać, jednak wybieram kino.

Koncert Zenka Martyniuka, AC/DC czy wyjście do Opery?
Zenek Martyniuk… zdecydowanie odpada! Wybieram AC/DC, zwłaszcza głośno w samochodzie!

Ulubiona książka?

Edward P. Jones „The Known World”

Ulubiony film?

Bardzo zapadł mi w pamięć „12 Years a Slave”, lubię „Django” Tarantino, a jeśli rozmawiamy o serialach – powieje nudą: „The Game of Thrones”, „Vikings”, „Stranger Things”, „Taboo”.

Interesują Cię jakieś inne sporty poza siatkówką?

Oczywiście! Rower, sporty zimowe: narty/snowboard, a gdy wietrznie – żegluję! Na studiach trenowałam również w zespole tańca ludowego, zakrzesać hołubca?

Jestem piratem drogowym, czy raczej jeżdżę bezpiecznie?

Jeżdżę pewnie!

Wymarzony samochód?

Ostatnio marzę o Mustangu… dla mnie ważne, żeby samochód miał przyspieszenie!

Bawię się póki mogę, czy raczej oszczędzam na przyszłość?

Oszczędności – owszem, a bawić trzeba się całe życie.

Najlepsza inwestycja w Twoim życiu?

Inwestycja w siebie w każdym aspekcie…

Gdybyś nie była siatkarką, byłabyś…?

Sportowo? Inne sporty nie miały zbytnio szansy, ponieważ trenuję od czwartej klasy szkoły podstawowej. Siatkówka jest w naszej rodzinie od trzech pokoleń, ale był to mój świadomy wybór!

Gdzie na wakacje?

Nie ważne dokąd, ważne z kim! Mój pewniak bez względu na pogodę – Mazury!

Do you speak English?

Yes, I do.

Słowa drugiej osoby, które najbardziej zapadły Ci w pamięć?

Pozostawię je dla siebie…

Największe marzenie pozasportowe?

Szczęście moich bliskich.

Masz jakieś przedmeczowe zwyczaje, rytuały?

Kawka przed meczem obowiązkowo!

Dzień meczowy – święto, czy normalka?

Dla mnie – normalka. Zawsze angażuję się na 100%!

Żarty w szatni?

Jak najbardziej!

Kto jest największym dowcipnisiem w drużynie?

Bezapelacyjnie Mariola!

Największy dowcip jakiemu uległaś?

Trudno mnie nabrać, jestem czujna jak ważka! (śmiech)

Plakat nad łóżkiem czy idol z telewizji?

Wspomnienia!

Największa impreza po wygranym meczu?

„Wesele” w Lublinie, niezapomniana impreza w Węgrowie!

Największa pochwała, jaką usłyszałaś?

„Dobra robota” (śmiech)

Największa nagana, jaką zebrałaś?

Nie przypominam sobie.

Twój najlepszy mecz w karierze?

Pamiętam głównie momenty i poszczególne akcje. Ostatnio wspominaliśmy sparing z jedną z warszawskich uczelni, gdzie przy mojej zagrywce na tablicy widniał wynik 19:0. W tamtym sezonie – mecz wyjazdowy ze Szczyrkiem.

Co powinnaś najbardziej poprawić w swojej grze?

Grę środkiem!

Największa zaleta boiskowa?

Walka do końca o każdą piłkę, bez względy na wynik.

NOSiR to dla Ciebie przystanek w karierze, czy miejsce do rywalizacji o wyższe cele.

Jedno nie wyklucza drugiego. Oczywiście skupiamy się na awansie sportowym i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony.

Gdzie widzisz siebie za kilka lat?

Brzmi jak pytanie z rozmowy kwalifikacyjnej. (śmiech) Mam kilka pomysłów na siebie, z chęcią wcielę je w życie, stanę obok i powiem: „To jest to!”.