KPR: Waleczni szczypiorniści nie sprostali wyzwaniu. Kwidzyn lepszy w Legionowie [ZDJĘCIA]

KPR Legionowo

Legionowscy szczypiorniści rozegrali w sobotę spotkanie z MMTS Kwidzyn. Po bardzo zaciętym meczu, KPR przegrał na własnym parkiecie 24:26 (10:11). 

Pierwsze 30 minut obfitowało w sytuacje ze strony KPR-u. Podopieczni Marcina Smolarczyka grali bardzo dobre zawody. Dzielnie stawiali czoła mocniejszym rywalom, którzy mimo słabszej gry, nie pozwalali legionowianom odskoczyć na kilku punktową przewagę. Tradycyjnie bardzo dobrze w bramce gospodarzy spisywał się Mikołaj Krekora, który w każdym meczu jak i w tym był ostoją obrony KPR-u. Gospodarze atakowali bramkę MMTS-u skutecznie. Gra w obronie była dobra, lecz goście potrafili w większości przypadkach wykorzystać swoje sytuacje bramkowe. Pod koniec pierwszej odsłony szczypiorniści z Kwidzyna wyszli na jednobramkowe prowadzenie, którego nie oddali do końca. Minimalnie zwyciężyli pierwszą część spotkania 11:10.

Druga część zaczęła się znów lepiej dla gospodarzy. Przez chwile, legionowianie nawet prowadzili, lecz goście szybko odrobili straty. Gra KPR-u lekko ustała. MMTS zaczął coraz śmielej atakować bramkę gospodarzy, co kończyło się skutecznymi rzutami na bramkę legionowian. Pod koniec meczu, goście wyszli na 6 punktowe prowadzenie. Przy tym stanie na 5 minut przed końcem kibice zgromadzeni w legionowskiej hali sądzili, że KPR nie zacznie odrabiać strat. Nic bardziej mylnego. Szaleńcze ataki gospodarzy kończyły się bramkami. W ciągu ostatnich minut legionowianie rzucili 5 bramek, a goście tylko jedną. Niestety, zaciętość i wola walki nie wystarczyła. MMTS Kwidzyn dwoma bramkami przewagi zwyciężył w Legionowie 26:24.

Następne spotkanie KPR Legionowo rozegra z Energa MKS Kalisz. Mecz został zaplanowany na 31 marca na godzinę 13:00.

KPR Legionowo – MMTS Kwidzyn 24:26 (10:11)

KPR: Mikołaj Krekora, Miłosz Kujawa, Kacper Wyrozębski – Michał Prątnicki, Kacper Adamski, Paweł Gawęcki, Mateusz Rutkowski, Kamil Ciok, Oskar Niedziółka, Damian Suliński, Michał Ignasiak, Franci Brinovec.