Świt: Czy Wam nie wstyd?

Świt Nowy Dwór Maz.

Świt Nowy Dwór Mazowiecki przegrał mecz ćwierćfinałowy Okręgowego Pucharu Polski z Koroną Ostrołęka i tym samym odpadł na pierwszej, czwartoligowej przeszkodzie. Fatalna passa drużyny ze Sportowej trwa w najlepsze i nic nie zwiastuje rychłej zmiany wyników. O posadę powinien drżeć nie tylko trener, ale wszystkie osoby związane z klubem. 

Żenujące wyniki podopiecznych Marka Brzozowskiego w III lidze nie zwiastowały łatwego zwycięstwa w środowym spotkaniu z Koroną Ostrołęka. Jednak fakt, iż przeciwnik występuje o ligę niżej i zajmuje w niej 9. pozycję pozwalały przypuszczać, iż Biało-Zieloni nie skompromitują się i przejdą Koronę. Jednak nadzieje te okazały się niezwykle płonne i Świt potknął się na pierwszym płotku.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 22. minucie po rzucie karnym wykorzystanym przez Piotra Strzeżysza. Korona w drugiej połowie podwyższała dwukrotnie prowadzenie – najpierw uczynił to Michał Borkowski w 49. minucie, a 180 sekund później Dominik Dzwonkowski. Świt próbował odrabiać trzybramkową stratę i pomocną dłoń do nowodworzan wyciągnął Dariusz Jastrzębski w 80. minucie wbijając bramkę samobójczą. Gola kontaktowego i ostatniego dla przyjezdnych pięć minut później z jedenastu metrów strzelił Rafał Maciejewski.

Goście oczywiście przegrali to spotkanie i odpadli z okręgowego Pucharu Polski. Nie uda się więc nawiązać do osiągnięć Przemysława Cecherza czy Rafała Kleniewskiego sprzed lat, którzy wygrywali to trofeum.

Nie wypada znęcać się nad trenerem Świtu, który trenuje tak jak trenuje, zawodników ma takich, jakich ma. Sam Brzozowski, jak wszyscy doskonale wiedzą, doświadczenia w prowadzeniu seniorów nie miał. Dotychczas trenował on grupy młodzieżowe w Escoli Varsovia. Szkoleniowiec po prostu ma określone umiejętności, którymi pracuje z grupą. Wobec tego bylibyśmy ogromnie zdziwieni, jeśli zarząd zwolni szkoleniowca.

Okej, bądźmy szczerzy – nie będziemy wcale zdziwieni, jeżeli tak się stanie. Plotki o ultimatum dla trenera latały już od kilku dni po nowodworskich trybunach. Zarząd Świtu od kilku lat – mówiąc delikatnie – nie pomaga drużynie w walce o awans do wyższej ligi. Jeśli jednak osoby rządzące w klubie (a niekoniecznie jest to prezes) zdecydują się na zmianę szkoleniowca, to kibice powinni zadać im pytanie dlaczego w ogóle Brzozowskiego zatrudnili? Czy liczyli iż ten nauczy 28-latków grać w piłkę, tak jak grają barcelońskie szkółki piłkarskie? Czy może ściągnie Leo Messiego po znajomości? Bo zatrudniając pracownika do jakiejkolwiek firmy, pracodawca zawsze sprawdza CV i analizuje, czy dany pracownik zwyczajnie nadaje się w konkretnym momencie na konkretne stanowisko. I pomimo całej sympatii do obecnego szkoleniowca Świtu, to wydaje nam się iż został wrzucony na minę przeciwpancerną i w obecnej sytuacji potrzeba było zatrudnić kogoś z większym doświadczeniem.

Czekamy z niecierpliwością na nadchodzące dni i to, co przyniosą one przy Sportowej 66. Oczywiście zarząd będzie musiał w jakiś sposób zareagować, by pokazać kibicom iż przejmuje się sytuacją w klubie. Chcielibyśmy wierzyć, że zmiany zaczną się od samej góry, no ale tak się nie stanie na pewno. Wobec tego życzymy Markowi Brzozowskiemu chłodnej kalkulacji i szczęścia – chłodnej kalkulacji, by uciekł z tonącej barki i szczęścia, by w Escoli nadal trzymali dla niego etat. Trzeba przecież za coś żyć…

Całe szczęście, że w tym mieście są inni sportowcy, którzy nie przynoszą wstydu.