Legionovia: Porażka w kontrowersjach

Legionovia Legionowo

Legionovia po nieduanych dwóch poprzednich kolejkach i porażkach z Stalą Rzeszów (1:3) i Pogonią Siedlce (1:3) chciała wrócić na właściwe tory i zdobyć kolejne punkty w tym sezonie. Ofiarą planów podopiecznych Marcina Sasala miała być Garbarnia Kraków. Miała, bo plan się nie powiódł i to przyjezdni wrócili do domu z kompletem oczek. 

Gospodarze tego spotkania bardzo dobrze zaczęli mecz, bowiem już w 3. minucie udało im się skierować piłkę do bramki przyjezdnych. Sędzia nie uznał jednak bramki, ponieważ według arbitra faulowany był bramkarz Garbarni – Aleksander Kozioł.

Kilka chwil później Legionovia powinna była prowadzić. Świetna akcja zespołowa i przytomne wycofanie Eryka Więdłochy na 10. metr do Koziary musiało zakończyć się bramką, ale doświadczony kapitan został zablokowany ofiarnie przez obrońcę Garbarni i nie udało mu się zagrozić bramce przyjezdnych.

Legionowianie nie potrafili przekuć własnej przewagi na boisku w bramkę i podobnie do meczu z Pogonią Siedlce, Legionovia znowu musiała gonić wynik. Garbarnia w 26. minucie wyprowadziła spokojną i dobrze skrojoną akcję prawą stroną, której motorem napędowym był Kamil Kuczak. 23-letni zawodnik dwukrotnie minął efektownym kółeczkiem Eryka Więdłochę i zagrał wzdłuż linii bocznej do Krzysztofa Szewczyka. Ten z kolei świetnym dośrodkowaniem obsłużył Kamila Słomę, który niepilnowany bez najmniejszego problemu umieścił futbolówkę w siatce.

Dość napięte nastroje w drużynie gospodarzy można było wyczuć jeszcze przed spotkaniem, ale doskonale zobrazował je trener Marcin Sasal w 39. minucie.  Sasal nie szczędził uwag w kierunku sędziego po żółtej kartce dla Karola Podlińskiego i został za to upomniany żółtym kartonikiem. Trener nie uspokoił się po upomnieniu i w dalszym ciągu nie zgadzał się z decyzją arbitra, który po krótkiej chwili pokazał szkoleniowcowi drugą żółtą kartkę i wysłał go na trybuny.

Goście po strzelonym golu grali niezwykle ostrożnie, pozwalając miejscowym na budowanie akcji. Jedna z nich mogła zakończyć się golem, kiedy Karol Podliński po dośrodkowaniu z prawej strony z dość niewygodnej pozycji oddał strzał, który minął bramkę. Tym akcentem zakończyła się pierwsza połowa.

Napięta sytuacja z ławki przeniosła się w drugiej części spotkania na boisko. W 52. minucie dwukrotnie faulowani byli gracze Garbarni, lecz dopiero przy tym ostatnim przewinieniu zabrzmiał gwizdek arbitra. Choć wejście nie było agresywne, to starli się nie biorący udziału w akcji Daniel Choroś i jeden z przyjezdnych. Za nimi poszli pozostali zawodnicy obu zespołów i stworzyło się niemałe zamieszanie na placu gry. Sędzia po tym zdarzeniu upomniał tylko Kacpra Będzieszaka i Aleksandra Kozła.

W 56. minucie spotkania Legionovia wyszła z dobrą kontrą, którą rozpoczął Kamil Koziara. Długie podanie od kapitana otrzymał na lewym skrzydle Eryk Więdłocha, pociągnął do linii końcowej i spróbował zagrać wzdłuż bramki do Podlińskiego, jednak napastnikowi miejscowych wtrącił się obrońca Garbarni i wybił piłkę na rzut rożny.

W dalszej części meczu Garbania zdecydowanie straciła chęci do gry i przyjezdnym wystarczało przemieszczanie się wszerz boiska za piłką i od czasu do czasu wybijanie dośrodkowań skierowanych we pole karne. Legionovia choć wyglądała groźnie, to niestety była bardzo bezzębna. Brakowało ostatniego podania, które mogłoby pomóc w strzeleniu gola.

79. minuta przyniosła nam kolejną dawkę kontrowersji. Najpierw w polu karnym przewracany był Karol Podliński i według wszystkich zgromadzonych na trybunach sędzia musiał wskazać na wapno. Tak się jednak nie stało i puścił grę. W tej samej akcji legionowianie faulowali jednego z przyjezdnych i dopiero wtedy arbiter grę przerwał. To nie spodobało się Luce Jankoviciowi, który w wyniku protestów został wyrzucony z boiska.

Cztery minuty później miejscowi ponownie skierowali piłkę do bramki, za sprawą Karola Podlińskiego. Problem jednak w tym, że napastnik legionowian był na pozycji spalonej i bramka nie została uznana.

W doliczonym już czasie gry to, co wydarzyło się na boisku można określić mianem piłkarskiego kabaretu 2019 roku. Najpierw sędzia podyktował rzut karny dla Garbarni, za zagranie ręką Bartosza Waleńcika. Następnie do piłki z jedenastego metra ustawił się Jakub Kowalski, którego strzał odbił się od poprzeczki, od ziemi i wypadł w boisko. Piłkę dobił do bramki Michał Feliks, ale sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną i arbiter bramkę anulował. Chwilę później jednak skonsultował się z liniowym i zmienił swoją decyzję uznając bramkę.

Legionovia po czterech kolejkach II ligi ma zaledwie trzy punkty i o dobrze grającej drużynie z poprzedniego sezonu pamięta już niewielu kibiców. W następnej serii gier legionowski zespół uda się do Wronek, by tam zmierzyć się z rezerwami Lecha Poznań. Spotkanie zaplanowano na środę, 21 sierpnia.

KS Legionovia Legionowo 0 – 1 RKS Garbarnia Kraków

Bramka: 26′ Słoma, 90′ Feliks

KS Legionovia Legionowo: 1. Jakub Stefaniak, 2. Bartosz Waleńcik, 4. Jonatan Straus, 6. Konrad Zaklika, 9. Eryk Więdłocha, 10. Karol Podliński, 14. Kamil Koziara, 16. Mateusz Małek, 19. Luka Janković, 24. Kacper Będzieszak, 99. Daniel Choroś

RKS Garbarnia Kraków: 33. Aleksander Kozioł, 6. Bartłomiej Mruk, 8. Marek Masiuda, 9. Adrian Wójcik, 10. Kamil Kuczak, 12. Mateusz Duda, 15. Grzegorz Marszalik, 19. Karol Kosturbała, 27. Kamil Słoma, 32. Krzysztof Szewczyk, 87. Jakub Kowalski