Legionovia: Bez stylu, bez punktów

Legionovia Legionowo

Legionovia Legionowo uległa w pierwszym spotkaniu na wiosnę Unii Skierniewice 0:1. Jedyny gol w tym meczu padł po trafieniu samobójczym Sebastiana Weremko w 60. minucie. Legionowianie za sprawą tej porażki spadli na 4. pozycję w tabeli i mają obecnie dziewięć punktów straty do lidera. Wizja awansu przy Parkowej zaczyna się rozmywać.

Podopieczni Marcina Sasala w okresie przygotowawczym wyglądali poprawnie. Choć wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wyniki sparingów nie niosą żadnej informacji, to jednak styl legionowskiego zespołu pozwalał myśleć o udanym rozpoczęciu wiosny. Tym bardziej, iż Legionovia miała szansę włączyć się w walkę o awans – remis Sokoła Aleksandrów z Ursusem Warszawa dawał możliwość, w przypadku wygranej, doskoczenia do lidera na 6 oczek.

Legionovia zaczęła mecz od wyraźnego zaznaczenia, kto będzie dominował i przetrzymywał piłkę przez większość czasu. Żółto-czerwoni spokojnie budowali akcje wykorzystując blok defensywny i szukając dziur w obronie gości. Unia jednak nie zamierzała czekać i już w 6. minucie powinna wyjść na prowadzenie, jednak jeden z zawodników gości nie wykorzystał świetnego dośrodkowania na ósmy metr i uderzył obok bramki. Gospodarze nieco rozbudzili się i w pierwszej połowie mieli podobną, stuprocentową sytuację – również zmarnowaną przez Marcina Burkhardta. Pierwsza część gry zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa meczu, była świetnym przedstawieniem pod tytułem: „Jak zanudzić kibica na śmierć”. Unia postanowiła się bronić, a Legionovia atakowała maksymalnie do 20 metra przeciągając akcję z flanki na flankę. Co ciekawe, co zauważył sam trener Sasal w pomeczowej rozmowie z nami, gospodarze wyprowadzili w całym meczu tylko jedną kontrę, którą w dodatku zepsuło złe podanie Jankovicia. W całym tym bigosie lepiej urządzili się goście, którzy w 60. minucie z pomocą Sebastiana Weremko wepchnęli piłkę do siatki.  Miejscowi chcieli odrobić straty, ale na plus popisał się jedynie Filip Kowalczyk, który nieznacznie rozruszał prawą stronę Legionovii.

Choć gracze z Legionowa wyglądali na zaangażowanych i oddanych sprawie, to zabrakło stylu który mógłby przybliżyć ich choćby do remisu. W rozmowie pomeczowej trener Marcin Sasal przyznał, że Unia przyjechała się bronić i wykorzystała błędy legionowian.

– Wiem, że gramy wolniej, że powinniśmy szybciej operować piłką. Dwa miesiące nie wystarczyło. Natomiast jeśli chodzi o obciążenia, proszę mi wierzyć, że nie leżeliśmy. Pracowaliśmy mocno. Moim zdaniem optymalnie, a że zawodnicy muszą się do tego dostosować – to muszą. Skoro wcześniej tak nie trenowali, narzekają. To już nie jest moja wina, coś robimy profesjonalnie, albo będziemy sobie grali w siatkonogę. Gwarantuje, że przez te dwa miesiące gracze nie grali w siatkonogę ani razu. Wszystkie zajęcia są poświęcone na to, aby pracować optymalnie.  – powiedział Sasal.

Legionovia za sprawą tej porażki spadła na 4. pozycję w tabeli, przeskoczyła ich Unia Skierniewice. W następnej kolejce legionowianie pojadą do Łomży, by tam zmierzyć się z ŁKS-em 1926 i będzie to kluczowy mecz w kontekście nawiązania walki o awans. Jeśli Żółto-Czerwoni nie wygrają, to mogą powoli żegnać się z wizją awansu w tym sezonie. Miejmy nadzieję, że podopieczni Sasala po prostu źle zaczęli rundę i w kolejnym spotkaniu zmażą plamę.

Legionovia Legionowo – Unia Skierniewice 0:1 (0:0)
Bramka: 60′ Sebastian Weremko (s)

zdj. Unia Skierniewice FB