II liga: Legionovia przedłuża fatalną passę

Legionovia Legionowo

Sierpień nie był zbyt litościwy dla Legionovii. Klub z Parkowej przegrał wszystkie mecze w tym miesiącu, włącznie z ostatnią przeszkodą – Górnikiem Polkowice. 

Jeszcze przed spotkaniem było jasne, że na ławkę trenerską wróci szkoleniowiec gospodarzy – Marcin Sasal. Poprzednie spotkanie z rezerwami Lecha Poznań trener musiał oglądać z perspektywy trybun – to kara za czerwoną kartkę obejrzaną w spotkaniu z Rakowem Częstochowa. Informacja ta była niezwykle ważna przed tym spotkaniem. W drużynie gospodarzy brakowało jednak Luki Jankovicia pauzującego za to samo co swój trener.

O pierwszych piętnastu minutach można raczej zapomnieć. W pamięć obie drużyny wpisały się tylko żółtymi kartkami – najpierw w 4. minucie sędzia upomniał kartonikiem Mateusza Magdziaka, a kilkanaście minut później Stanisława Wawrzynowicza. Dopiero w okolicach 20. minuty groźniejszą sytuacją mogli pochwalić się przyjezdni. Maciej Bancewicz uderzył dobrze z rzutu wolnego oddalonego około 21. metra, ale bardzo dobrze na linii bramkowej zachował się Paweł Błesznowski i wybił piłkę na rzut rożny. Po tej sytuacji, spotkanie nieco się rozruszyło, choć nadal toczone było w bardzo sennym tempie. W 27. minucie spotkania gospodarze za sprawą Mateusza Małka stworzyli sobie niezłą okazję, ale strzał dobrze wybronił Jakub Kopaniecki.

Widząc to, co dzieje się na boisku, arbiter zarządził w 30. minucie przerwę na uzupełnienie płynów. Pauza ta okazała się zbawienna, bowiem tuż po wznowieniu gry Legionovia wyszła na prowadzenie. Mateusz Małek z lewej strony boiska zszedł nieco do środka i oddał strzał z dystansu, który przejął Karol Podliński w polu karnym i pewnie zdobył pierwszą bramkę w tym meczu. Strzelony gol rozruszał gospodarzy i kilka chwil później było bardzo blisko podwyższenia prowadzenia, ale nikt nie przeciął zagrania Więdłochy wzdłuż bramki.

Druga część rozpoczęła się nieco ciekawiej. Duża w tym zasługa graczy Legionovii, którzy pomimo dobrego rezultatu nadal szukali kolejnego gola. W 60. minucie miejscowi byli bardzo blisko podwyższenia wyniku, bowiem strzał Karola Podlińskiego wylądował na słupku. Co nie udało się legionowianom, to z nawiązką dostali przyjezdni. Strzał, najlepszego w zespole gości, Macieja Bancewicza ręką we własnym polu karnym odbił Konrad Zaklika. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a z wapna nie pomylił się świeżo wprowadzony Michał Bednarski.

Po bramce obie drużyny postanowiły przechylić szalę na własną korzyść. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 1:1, to w doliczonym czasie gry Mateusz Magdziak z rzutu rożnego zdobył bramkę, dającą zwycięstwo przyjezdnym.

Dla Legionovii to piąta porażka z rzędu, a następny mecz klubu z Parkowej, to wyjazd do Torunia na pojedynek z tamtejszą Elaną. Nic nie zwiastuje więc, by podopieczni Sasala przerwali fatalną passę w następnej kolejce.

KS Legionovia Legionowo 1 – 2 KS Górnik Polkowice

Bramki: 31′ Karol Podliński – 60′ Michał Bednarski, 90′ Mateusz Magdziak

KS Legionovia: 12. Paweł Błesznowski, 2. Bartosz Waleńcik, 3. Rafał Zembrowski, 4. Jonatan Straus, 6. Konrad Zaklika, 9. Eryk Więdłocha, 10. Karol Podliński (82′ 7. Arkadiusz Gajewski), 14. Patryk Koziara (82′ 8. Adam Imiela), 16. Mateusz Małek, 20. Stanisław Wawrzynowicz, 24. Kacper Będzieszak

Górnik: 99. Jakub Kopaniecki, 3. Mateusz Magdziak, 6. Maciej Kowalski-Haberek, 11. Dominik Radziemski, 15. Jędrzej Król (46′ 18. Michał Bednarski), 16. Maciej Bancewicz, 23. Eryk Sobków, 24. Martins Ekwueme (72′ 20. Rafał Karmelita), 29. Filip Baranowski, 30. Kamil Wacławczyk, 77. Piotr Azikiewicz